Bajka bez happy endu
Bo prosząc o pomoc organy z założenia mające służyć fachową pomocą i wsparciem, możemy skończyć waląc z bezsilnej złości głową o ścianę. Byłam niedawno świadkiem scenki rodzajowej, która po raz kolejny podkopała moją wiarę w skuteczne działanie policji. Sytuacja wyglądała następująco.
Na posterunek policji przy ul. Reymonta przed godziną dwudziestą przyszedł zdenerwowany i zrozpaczony pan. Nikt go nie okradł, nie napadł. Ot, jak to w życiu bywa, z wielkim hukiem rozpadło mu się małżeństwo. Żona owego pana postanowiła wyprowadzić się z domu, zabierając ze sobą wspólne potomstwo. Zdarza się. Życie to nie bajka. Problem w tym, że zrobiła to nie powiadomiwszy, wciąż jeszcze, małżonka o swych zamiarach.
Nowego adresu rzecz jasna nie podała. Pan jak oszalały szukał rodziny. Jeździł, dzwonił, pytał. I nic. Nareszcie postanowił udać się po pomoc i wsparcie tam, gdzie teoretycznie takiej pomocy mógłby oczekiwać. Na dyżurce pani w granatowym sweterku. Roztrzęsiony mężczyzna zaczął opowiadać o tym , co mu się przydarzyło. Na co usłyszał lekceważące - co ja mogę poradzić na to, że pana żona zostawiła... Na takie dictum do rozmowy z panią za szklaną szybą włączył się równie zdenerwowany brat mężczyzny. - Nie wiemy, gdzie są dzieci, to właściwie porwanie...
Na co usłyszał lekceważące - za dużo filmów pan się naoglądał. W końcu pani funkcjonariusz wykrzesała z siebie odrobinę inicjatywy własnej - ustaliła adres niesfornej małżonki i wysłała patrol policji. Pan miał cierpliwie poczekać na powrót funkcjonariuszy i informację o tym, jak się mają dzieci. Pan czekał, czekał, czekał, czekał.
Dwie godziny później pan dalej czekał, w końcu odważył się i ponownie zagaił panią dyżurną. - Czy już coś wiadomo? - To jeszcze u was nie było interwencji - zapytała zdziwiona funkcjonariuszka.
- Jak to u nas? - zbaraniał mężczyzna? - Przecież mieliście pojechać do mojej żony... Koniec końców policjanci dotarli na miejsce, a czekający z niecierpliwością ojciec usłyszał, że dzieci mają się dobrze.
autor: KATARZYNA SOWIŃSKA






Kontakt: