Nudny początek drugiej części kampanii wyborczej
Pobawmy się troszkę w arytmetykę. Nie ma co liczyć, że głosować w drugiej turze pójdą osoby, które nie wezmą udziału w pierwszej. Zakładając, że pretendentom nie uda się zmobilizować do pójścia na wybory tych wyborców, których kandydaci odpadli w niedzielę oczekiwany wynik to Kobylińskiemu przypadnie 55,8% głosów, a Danileckiej-Wojewódzkiej 44,2%.
Pamiętajmy jednak, że elektorat Kobylińskiego to przede wszystkim tzw. twardy elektorat i on z pewnością pójdzie do wyborów, a z elektoratem Danileckiej z pewnością będzie gorzej. Jedyna szansa dla Niej to mobilizacja elektoratów Konwińskiego i Kujawskiego. Elektorat tych panów raczej nie odda swojego głosu na Kobylińskiego, a więc głównym kierunkiem działań na tym etapie, jest przekonanie ich wyborców do swojej kandydatury. Jeżeli 50% elektoratu Konwińskiego i 25% Kujawskiego to przeniosłoby swoje głosy na Danilecką to można spodziewać się wyniku na poziomie: Danilecka-Wojewódzka - 52,3%, Kobyliński - 47,7%.
Oczywiście powyższe wyliczenia to trochę jak wróżenie z fusów, ale taka często jest polityka. Wszystko jednak wskazuje na to, że rywalizacja będzie zacięta. Przy obecnej strukturze głosów w Radzie zwycięstwo Kobylińskiego będzie generowało stały konflikt pomiędzy Prezydentem, a Radą w tej drugiej większość ma koalicja PO-PiS. Zdolności koalicyjne Danileckiej-Wojewódzkiej są zdecydowanie lepsze i stwarzają większe szanse na harmonijny rozwój naszego miasta.
Oczekiwałbym, jednak od kandydatki próby przekonania elektoratów panów Konwińskiego i Kujawskiego, że warto oddać na nią głos. W tej chwili przekaz z Jej jest strony jest raczej taki, że nie zależy jej na tych głosach. To mnie bardzo dziwi. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach w programie Pani Danileckiej-Wojewódzkiej pojawią się takie zmiany, które pozwolą na zagospodarowanie elektoratów tych kandydatów, którzy odpadli z rywalizacji. W przeciwnym wypadku można się spodziewać spadku frekwencji



























Kontakt: