drukuj

Na fali wspomnień, czyli jak to się zaczęło

Na fali wspomnień

Odpalam komputer. Zawsze i to jest już pewnego rodzaju rytuał, pierwsze otwieram strony MM, później GP, Wirtualną, NK.

Sprawdzam pocztę i znowu na MM. Teraz już spokojniej. Systematycznie wczytuję sie w najnowsze publikacje, oglądam zdjęcia. Klikam w zakładkach na "komentarze". Warto wiedzieć co, kto i dlaczego komentuje.

Tak było i wczoraj.
Ostatni wpis: "Idę"... Co jest, myślę sobie, gdzie idzie? Czyżby zaczęły się wpisy na kolejny Photo Day? A ja nic nie wiem? Jakim cudem mogłem to przegapić. Ale jak on idzie to i ja idę. Zawsze chodzę. Idę. Zaczynam sprawdzać co, jak i kiedy. Wpisu dokonał o 11.59 Cider 1984. Klikam w zakładkach na Photo Day i... nic. Żadnej informacji. Dalej prezentowane są wyłacznie fotki z ostatniego pleneru. Noooo ale jak on idzie, to i ja. Będzie nas już dwóch. Pewnie będziemy pierwszymi.

Po chwili zauważam, że komentarz publikowany jest w kontekście odbytego, niemal równo rok temu spotkania plenerowego w Słupskim Browarze. Ki diabeł. Zaspał? Ale rok?

Nazajutrz sprawdzam ponownie. Jak byk, widnieje ostatni wpis. Idzie.

Hm... troszkę humorystyczna sytuacja, ale uśmiech pod nosem, błysk w oczach i przypominam sobie jak to się wszystko zaczęło. Bo był to mój pierwszy Photo Day. Jeszcze nie wiedziałem dokładnie co to oznacza, ale przeczytałem w "Głosie Pomorza" informację o planowanym spotkaniu i nabrałem nieodpartej ochoty uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. W myśl zasady, którą już wcześniej prezentowałem: Żeby zaistnieć - trzeba bywać.Tak to się wszystko zaczęło, 23 pażdziernika 2010 r.

Na placu, przed głównym budynkiem browaru, tłumy ludzi. Stanąłem sobie grzecznie z boczku i obserwuję. Widzę, że ludziska znają się, witają, śmieją do siebie. Padają jakieś komentarze odnośnie poprzednich spotkań. No tak, mój debiut jest przecież już piątym spotkaniem. Oni się już poznali. Dla mnie to wszystko jest nowe. Zdenerwowanie i niepewność. Pewnie trema. Tak to już bywa. Ale co tam - pomyślałem - przecież nikt mnie nie zje. Jakoś wytrwam. I po chwili...

Przywitał nas wszystkich p. Krzysztof Tomasik, słowo dorzucił Michał Słupczewski. Zrobiło się tak jakoś wesoło i na luzie. No i zaczęliśmy. Trwało to wszystko jakieś 3 godziny, które minęły jak mgnienie oka. Właziliśmy wszędzie gdzie było można. Od nikogo nie usłyszałem złego słowa. Przeciwnie, informowaliśmy się gdzie jeszcze można wejść, zrobić ciekawe ujęcie. Służono radami jak zrobić ciekawe ujęcie.

Było naprawdę sympatycznie i za tą sprawą zacząłem baczniej zwracać uwagę na otaczających mnie ludzi. O matko! jaki sprzęt. Jakie obiektywy, statywy, torby! Mignął mi ktoś kto filmował. Baczniejszą uwagę zwróciłem na taką jedną, rudą. Podziwiałem jak sympatyczne dziewczyny próbowały rozciągnąć nogi statywu. Hi hi, trzeba było odbezpieczyć zatrzask. Potem wspólne zdjęcie, pożegnanie i deklaracja... do następnego spotkania.

Tak to się wszystko zaczęło. Niemal równo rok temu. Jakie zdjęcia przyniosłem? Lepiej przemilczę ha ha ha. Liczyło się to, że podjąłem decyzję, wykonałem krok, wytrwałem i świetnie się bawiłem. No i poznałem ludzi. Osobiście i z "ników".

Są rozpoznawalni dla mnie, a i ja dla niektórych jestem znajomym. Cieszę się, jak napisałem to niedawno Krzysztofowi, że dano mi w tym wszystkim uczestniczyć. Ja trwam w postanowieniu, że warto. Innych może to znudziło. Ale widzę, że przychodzą na ich miejsca następni. I nie ważne kto zwycięża w konkursie. Myślę, że dla każdego jego zdjęcia są najpiękniejsze. I niech tak zostanie.

I dlatego jak przeczytałem ostatni wpis w komentarzach, że Cider 1984 IDZIE - to ja też idę.

Zdjęcia

  • Na fali wspomnień
  • Na fali wspomnień
  • Na fali wspomnień
  • Na fali wspomnień
  • Na fali wspomnień
Przyzwyczajam się do Słupska już jakieś 35 lat. I wciąż nie mogę.
maniek562
Autor:maniek562

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać