drukuj

Gryf Słupsk - Gwardia Koszalin 4-4 (3-2)

Kategorie: Tagi:
bójka piłkarzy

ten, który klęczy dostał "z główki" od M. Kozłowskiego.

Kibicom ten mecz mógłby się podobać. W końcu padło aż osiem goli. Sprawiedliwie - po cztery dla każdej drużyny. Niestety, ten remis nic nie zmienia - Gryf dalej zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i po 15 kolejkach jest jedyną drużyną w lidze bez wygranej.

A zaczęło się tak pięknie. Po kwadransie było już 2-0 po bramkach Biegańskiego. Niestety, obrona jest bardzo słabym punktem Gryfa. Najpierw obrońcy próbowali ratować sytuację faulem w polu karnym - ale koszalinianie nie zmarnowali rzutu karnego i było 2-1. Wkrótce było już 2-2 po zamieszaniu pod bramką po stałym fragmencie gry (rzut rożny). Na 5 minut przed przerwą Gryfici zdobyli trzecią bramkę i to oni schodzili do szatni w lepszych nastrojach.
Druga połowa - to dwie szybko strzelone bramki przez gości z Koszalina. Przez dłuższą chwilę piłkarze ze Słupska nie mogli sobie poradzić z utrzymaniem piłki. Cała seria niecelnych podań, na szczęście goście nie podwyższyli prowadzenia. Gryfitom udało się wyrównać, ale to wszystko na co było ich stać. Sprawiedliwy remis 4-4, ale kibice czuli jednak spory niedosyt. Żeby marzyć o pozostaniu w lidze Gryf musi wygrywać spotkania u siebie. Jednak znów się nie udało.
Mecz był spotkaniem o podwyższonym ryzyku, co dało się zauważyć wokół stadionu. Kilkanaście radiowozów i mnóstwo uzbrojonych w po zęby policjantów. Na szczęście kibice obu drużyn przez cały mecz zachowywali się wzorowo i kulturalnie. To co udało się kibicom, nie udało się piłkarzom. Pod koniec drugiej połowy doszło do bójki między nimi. Sprowokowany przez zawodnika z Koszalina Marcin Kozłowski uderzył "z bańki" przeciwnika. Polała się krew. Słupski zawodnik został dość łagodnie potraktowany przez arbitra - ujrzał "tylko" żółty kartonik, choć nawet miejscowi kibice byli przekonani, że zostanie wykluczony z meczu.
Organizatorze zaliczyli sporą wpadkę - w drugiej połowie wysiadło nagłośnienie, co na pewno w swoim protokole uwzględni obserwator z ramienia PZPN. Za brak spikera Wydział Dyscypliny może nałożyć na klub karę, tym bardziej że był to mecz podwyższonego ryzyka i obowiązkiem spikera jest reagowanie na zachowanie kibiców. Spiker co prawda był, ale jak miałby reagować bez sprawnego nagłośnienia? Na szczęście w tym meczu nie doszło do sytuacji niebezpiecznych.

Zdjęcia

  • bójka piłkarzy
chrumek
Autor:chrumek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać