Furry - czyli o futrzakach słów kilka.
Cóż, spotkaliście się kilkukrotnie z tym wyrazem (być może dzięki mnie), niektórzy nawet dowiedzieli się co on oznacza (być może dzięki mnie). Część jednak nadal żyje w błogiej nieświadomości, którą postanowiłem właśnie tym tematem bezczelnie zburzyć Mruga . No i przy okazji usłyszeć wasze zdanie.
A więc co to tak właściwie Furry jest? Mógłbym pójść na łatwiznę i skopiować informacje z Wikipedii czy jakiś innych źródeł skoncentrowanych na tej tematyce. Jednak postaram się przybliżyć wam to zagadnienie na swój sposób. A wierzcie mi – jest to bardzo trudne.
Na samym wstępie powiem, że dla każdego Furry to coś innego, każdy ma inne wobec tego odczucia i prawdę mówiąc nie da się stworzyć jednej, pewnej definicji tego zjawiska. To co ja tutaj napiszę na pewno nie odda dokładnie tego o co w tym wszystkim chodzi, ale da wam pewien obraz całości.
Najprostsza definicja:
Furry – to grupa ludzi przejawiających pasję do antropomorficznych (choć niekoniecznie) stworzeń. Jest to również określenie takowych stworzeń.
Furry można porównać do zjawiska lub ruchu społecznego – coś na styl hipisów, zielonych czy skinów. Jest to ruch posiadający własne idee, sposób wyrażania siebie i tym podobne, jednak społeczność futrzaków jest zbyt luźno ze sobą powiązana, by taka definicja była pełna.
Brak jakiegoś silnego powiązania między futrzakami czy jedności powoduje, że określenie Furry jako społeczność jest trochę przesadzone, jednak jest to dość często używane określenie i można uznać je za dość trafne.
Furry można uznać za tzw. fandom – grupę fascynatów skupiających się wokół jakiegoś dzieła, jak np. fandom Gwiezdnych Wojen, Startreka czy książek Tolkiena. Jednak takie fandomy skupiają się wokół jakiegoś ściśle określonego kanonu, czego u futrzaków nie ma. Jesteśmy luźno skupieni wokół tak zwanego antropomorfizmu zwierząt – człekopodobieństwa.
Trafnym określeniem Furry jest styl życia, czy inaczej mówiąc pewna filozofia. Jednak z powodu diametralnie różnego podejścia futrzaków do tematu nie da się wyodrębnić jakiegoś konkretnego stylu życia. Po prostu każdy ma inną futrzastą filozofię .
Nie da się ukryć, że niektórzy podchodzą do Furry jako formy spełnienia seksualnego, swoisty fetysz. Jednak można uznać takie zjawisko jako małą część całej „problematyki" – to nie jest (wbrew pozorom) grupa dewiantów seksualnych, choć i tacy się zdarzają, o czym może dalej .
Przytoczyłem kilka możliwych definicji futrzastości, jednak nie dałem żadnej dokładnie opisującej to zjawisko. Dlaczego? Ponieważ takowa nie istnieje. Każde określenie z powyższych jest poprawne i po części oddaje sens Furry, również każde jest błędne. Po prostu Furry jest zbyt złożone i unikalne by stworzyć jednolitą i pełną definicję. Furry to Furry i tyle.
Skąd się wzięła cała futrzastość? Tego nie jest w stanie nikt określić. Może to jest chęć ucieczki do swoistej dzikości, zezwierzęcenie i powrót do porzuconych instynktów. A może to tylko chęć wyrwania się z rzeczywistości do lepszego świata, mimo iż jest to tylko podróż w wyobraźli?
Nawet nie jesteście tego świadomi, ale z futrzastością spotykacie się na co dzień przez całe życie – od czytania książek, poprzez oglądanie kreskówek i filmów do mitów o wilkołakach czy wierzeń religijnych. Oglądając Królika Bugsa, Kaczora Donalda, czytając powieści fantasy, grając w gry komputerowe, nawet pijąc Kubusia macie styczność z Furry .
Ruch futer mimo wszystko nie jest aż taki stary jak mity czy niektóre religie. Jako początek społeczności często jest podawany 1989 rok, w którym to odbyła się pierwsza konfurencja, co zapoczątkowało większy ład i zgranie wśród futrzaków. Najwięcej futrzaków jest w Ameryce i krajach Dalekiego Wschodu. Europa względem tych krajów jest dość słabo rozwinięta.
W Polsce jest to ruch bardzo młody, można wręcz stwierdzić, że raczkujący. Ciężko jednoznacznie stwierdzić ilu jest futrzaków w kraju, podpierając się liczbami z for internetowych można się pokusić o stwierdzenie, że jest nas około 300. Do tego dochodzą osoby, które się nie ujawniły i osoby nieświadome swojej futrzastości.
Niektórzy sobie powiedzą – „Skoro tyle tego wszędzie jest, odbywają się te wszelkie zebrania, są fora, ruchy itp., to dlaczego o tym nie słyszałem?" A no nie słyszałeś, ponieważ nikt nie stara się, by o temacie było głośno. Rozgłos jest nam absolutnie zbędny, gdyż niestety przez wielu jest to nielubiane zjawisko. Dlatego preferujemy delikatne uświadamianie ludzi o naszej obecności, stylu bycia i zachowaniach. Wszystko po to, by gdy pewnego dnia zrobi się o tym głośno, nie pojawiły się błędne wyobrażenia i nie zadziałały stereotypy.
Jaki musi być futrzak? I czy Ty możesz zostać futrzakiem?
Tak, futrzakiem może zostać każdy, kto tylko chce, jednak nie wszyscy są na to „gotowi". By być futrzakiem oprócz zamiłowania do zwierząt trzeba posiadać bardzo dobrze rozwiniętą TOLERANCJĘ. Jest to można powiedzieć, że podstawowy „wymóg" bycia futrzakiem. Do czego ona jest potrzebna? Po prostu by żyć w społeczeństwie składającym się z osób o różnych upodobaniach seksualnych, kolorach skóry, religiach, podejściach do polityki, spraw egzystencji itp. Zwłaszcza to pierwsze może niektóre osoby zrazić do naszej społeczności – według badań utrzymuje się, że światowa społeczność futrzaków składa się z około 48% biseksualistów, 25% heteroseksualistów i 19% homoseksualistów. Wbrew licznym stereotypom wśród futrzaków występuje skrajnie mało zoofilów (pozdrowienia dla Ace'a ) – około 2% społeczeństwa. Tak więc futrzak bez tolerancji obyć się nie może...
A teraz trochę o mnie – z terminem Furry zetknąłem się dokładnie rok temu podczas jednej z licznych podróży po annałach Internetu. Zaciekawiło mnie to od razu, jednak podchodziłem do tego z lekkim dystansem. Mijały dni, a ja postanowiłem wgłębić się w temat. Uświadomiłem sobie, że byłem futrzakiem od zawsze, zawsze coś takiego czułem, tylko nie wiedziałem jak to określić i że podobne osoby tworzą jakąś społeczność. Byłem po prostu, jak ja to nazywam, nieświadomym futrzakiem. Gdzieś tak na początku wakacji „wkręciło" mnie to na dobre. Powoli zacząłem poznawać tą społeczność, „prawa" nią rządzące, przeszłość itp. Zaczęło mnie to fascynować co zaowocowało przyłączeniem się do futrzaków. Furry jest częścią mojego życia, swoistą odskocznią od szarej rzeczywistości. I prawdę mówiąc jest to bardzo miłe uczucie być kimś „wyjątkowym" pośród tłumu.
Mimo wszystko staram się nie rzucać ze swoją wyjątkowością w oczy, zwłaszcza w Realu. O futrzastości uświadomiłem na razie jednego mojego przyjaciela, gdyż wiedziałem, jaka będzie jego reakcja i że mogę mu zaufać. Ogólnie żyję w raczej dość nietolerancyjnym otoczeniu, więc reakcje mogłyby być bardzo różne, często zapewne niemiłe. Póki co – siedzę cicho ... A no i tak jakieś zwierzęce zachowania „wypływają na wierzch" np. szczerzenie kłów, wycie do księżyca i chęć by mnie ktoś pogłaskał, a chętnych brak . Choć muszę przyznać, że często korci mnie by innym o Furry powiedzieć, ale boję się wyśmiania.
Moją fursoną jest antropomorficzny Irbis Snow Leopard. Ma on swoją historię, którą chcę kiedyś przedstawić w jakiejś książce/opowiadaniu.
Póki co moja futrzasta „działalność" jest dość uboga . Zbieram filmy, obrazki, ciekawsze opowiadania. Otaczam się rzeczami nawet lekko związanymi z furry. Utrzymuję kontakt z ciekawymi osobami. Rysuję, może coś porządnego kiedyś napiszę. Może niedługo spotkam się w cztery oczy z innym futrem? Z miłą chęcią wybrałbym się na jakiś większy zagraniczny zlot futer np. Further Confusion czy Anthrocon. Niestety na takie coś przyjdzie mi jeszcze długo czekać...
Wspomniałem o tym, że sporo osób nie lubi zjawiska futrzastości. Niestety taka jest prawda, że nie wszyscy potrafią zaakceptować fakt, że chcemy być po prostu sobą (czy jak inni mogą to widzieć – chcemy wyróżniać się z tłumu). Przykładem „agresji" skierowanej w kierunku naszej społeczności są liczne filmiki na serwisie youtube oczerniające nas. Nie robimy nikomu krzywdy ani przykrości, a jeśli powodujemy jakieś zamieszanie, to zwykle są to zabawne sytuacje. Ktoś może powiedzieć, że przez takie coś „robimy krzywdę samym sobie" – to nie prawda, kształtujemy lepiej swoją osobowość i dążymy w pewien sposób do ulepszenia samych siebie. Najzwyczajniej we wszechświecie nie wszystkim odpowiada to, że mamy lepszą wyobraźnię .
Warto przy okazji wspomnieć o pojawiających się artykułach i reportażach dotyczących Furry (na polskich stronach internetowych również się pojawiają, niestety ich wartość merytoryczna pozostawia wiele do życzenia...) - stacja MTV oraz magazyn Vanity Fair budują swoimi reportażami wizerunek futrzaków jako maniaków i zboczeńców seksualnych. Szkoda, że tak popularne media podkopują nasz wizerunek przez swoją niewiedzę - przynajmniej redaktorka Vanity Fair przeprosiła oficjalnie za swoje słowa.
Mały słowniczek:
-fursona- wyimaginowana postać, z którą uosabia się futrzak. Może być to cel do naśladowania lub idealna kalka naszych zachowań. Rasa fursony jest absolutnie dowolna, możliwe są również mieszanki ras, jak i postacie mityczne/fantastyczne. Fursony mogą być tylko jakąś osobowością bez szczególnego przeznaczenia, ale również może służyć jako źródło natchnienia – postać do opowiadania, model do rysunku. Futrzaki wcielają się w swoje fursony w rozmaitych grach, głównie RPG. Futrzaste postacie spotkacie też w Second Life .
-fursuit- strój upodabniający człowieka do antropomorfa. Wykonywany najróżniejszymi technikami, często obładowany elektroniką i silniczkami by nadać niektórym częścią „ciała" życie. Czasem posiadają też specjalny system chłodzenia, gdyż noszenie takiego stroju mocno przegrzewa organizm. Fursuity tworzą specjalne firmy jak i futrzaki fascynaci. Wielu z nich wydaje na to spore pieniądze. Oczywiście nie trzeba tworzyć zaraz całego „worka na pyrki". Można sobie dorobić np. tylko ogonek . Alternatywą dla fursuita jest body painting polegający na malowaniu swojego ciała by upodobnić się do zwierzęcia. Mimo iż tańszy - body painting nie wzbudza aż takiego zainteresowania jak fursuit. Wbrew wszelkim pozorom tylko 18% futrzaków posiada swój własny fursuit.
-fursuiter- osoba posiadająca fursuit.
-konfurencja- wielki zjazd futrzaków. Często organizowany na salach konferencyjnych i halach targowych. Miejsce, gdzie spotykają się dziesiątki (a nawet tysiące na większych imprezach) futer. Tutaj furry artyści wystawiają swoje prace na sprzedaż, organizowane są pokazy fursuitów, przedstawienia, tańce, hulanki i swawola . W Polsce niestety nie da się zorganizować zebrania na taką skalę, zamiast tego organizowane są małe furmeety w co większych miastach. Najbliższe konfurencje odbywają się w Czechach (CesFur) i w Niemczech (EuroFurence).
-yiff (+16)- wyraz posiadający różne znaczenia. Jest to dźwięk wydawany przez kopulującego lisa polarnego. Wśród futrzaków – synonim seksu i rzeczy z nim związanych. Yiff to również swoista futrzasta pornografia – obrazki, animacje i filmy. Yiffać może się każdy z każdym na każdy sposób . Niestety yiff okrywa (niesłusznie) złą sławą cały fandom. Często są to po prostu skrajnie niesmaczne/brzydkie „dzieła" stworzone przez napalonych amatorów i takie najczęściej są wykorzystywane by wyzwać nas od zboczeńców. A wbrew wszelkim pozorom nie wszystkie futra są w ogóle yiffem zainteresowane.
-yerf- przeciwieństwo yiffu, czyli wszystko „neutralne" .
Pamiętajcie - dzięki futrzakom działają internety .
Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej - zapraszam do zadawania pytań.Liczę na wasze szczere komentarze co myślicie o całym tym zjawisku. Może znajdą się wśród was jakieś futrzaki ...






























Kontakt:
W razie pytań proszę o kontakt do
Skype bianko_site